Bezwzględna wojna
Przypomnijmy sobie czasy tej wielkiej wojny
Gdy Polak dla Polaka był tak bardzo hojny
Otaczający strach, śmierć, wielkie przerażenie
Na każdym rodaku zrobi wielkie wrażenie
Te drogi tak kręte, tunele bez wyjścia
Żona czekająca z tęsknota do męża przyjścia
Obiad już gotowy, chleb z brudną wodą
A nieprzyjaciele po domu ich chodzą
Mąż wciąż nie wraca zegar,szesnasta
Godzina zamknięcia bram do tamtego miasta
Szyderstwa, nękania, gwałty i przemoc
Najgorsza w ludzkich rękach do tego niemoc
Żona jakoś żyje lecz już tak zmordowana
Niepewnie doczeka do białego rana
Krwawią jej nawet oczy gdy upada
A kolejny oprawca do niej się skrada
Honor tego nam nigdy nie zabiorą
Polacy od ucieczki umrzeć wolą
Z piersią na przód, z pełna odwagą
Po swoich torach choć odczepiony szczęścia wagon
I tak dzień za dniem mija, każdy bardzo ciężki
Od widoku śmierci nie ma większej klęski
Polska zawsze umie walczyć, godnie też umierać
Chociaż oprawcy równali Ją do zwykłego zera
Serce wypełnione mam krwią ojczysta
Ty wyjdź lub do szeregu przystąp
Polska niczym biało-czerwony kwiat
Więdnie, później kwitnie z upływem lat
Walka we krwi każdego brata
Każda dłoń nawzajem z inną się splata
A.B

1 komentarze:
Super 😅😅
Prześlij komentarz